18
Pn, Gru

Żużel

Najlepsza liga żużlowa świata jaką jest bez wątpienia polska PGE Ekstraliga zmierza wielkimi krokami do końca części zasadniczej.

Kibice rzeszowskiego klubu mają nie lada huśtawkę emocji już od samego okresu zimowego. Po bardzo udanym sezonie 2014, gdy to klub w jasny, przejrzysty sposób awansował do najwyższej klasy rozgrywek wygrywając bezapelacyjnie Nice Polską Ligę Żużlową, nad rzeszowskim żużlem zawisły czarne chmury.

Zawirowania związane ze sponsorami, niepewna sytuacja, w której ostatecznie lidze wystąpią Żurawie dawała się odczuć wszystkim kibicom. Cała sytuacja przedsezonowa zakończyła się jednak pozytywnie i rzeszowianie przystąpili do rozgrywek w najwyższej polskiej lidze. Jednak na same budowanie składu szczerze trzeba powiedzieć, iż czasu jak i środków finansowych nie było zbyt wiele jak na wymagające warunki Polskiej Ekstraligi. Motorem napędowym Stali w sezonie 2015 bez wątpienia mieli być i można powiedzieć, że są Greg Hancock oraz Peter Kildemand. Zawodnicy Ci, nie dość iż przywożą sporą ilość punktów są gwarantem emocji, szczególnie Kildemand, dla którego nie ma straconej pozycji.

 

Inaugurujący mecz tego sezony, Stal wprawdzie przegrała, lecz była to godna przegrana w Zielonej Górze. Mimo porażki w stosunku 50-40 kibice miejscowego klubu mogli z lekkim optymizmem patrzeć w przyszłość, gdyż na tak ciężkim terenie jak w Zielonej Górze rozmiar porażki nie był jakiś kolosalny.

Po wyjazdowej przegranej przyszła kolej na mecz na swoim, domowym torze. Rzeszów podejmował gości z Wrocławia. Bez wątpienia to spotkanie było jednym z najprzyjemniejszych dla lokalnych kibiców, gdyż ich klub odniósł wysokie zwycięstwo 52-37 dające nadzieję na dobry wynik w rewanżu i ewentualny punkt bonusowy. Martwić natomiast mogła już w tym momencie postawa Mirosława Jabłońskiego, który w kolejnym meczu nie zanotował oczekiwanego od niego wyniku.

Tak oto rzeszowianie w kolejnej kolejce udali się do Torunia aby walczyć o ligowe punkty. Ostatecznie spotkanie przegrali w stosunku 48-42. Wynik może i na styku, ale mecz ten pokazał pewien poważny problem w składzie. We wspomnianym meczu z łącznie wywalczonych 42 punktów, 35 punktów zdobyło trzech zagranicznych zawodników w osobach Hancocka, Kildemanda oraz Larsena. Niestety czterech Polaków zdobyło w sumie zaledwie 7 punktów! Mecz, który był do wygrania został przegrany właśnie przez postawę krajowych zawodników. Sytuacja ta jest smutna a zarazem niekorzystna dla klubu, który stracił ważne dwa a może i dwa punkty plus bonus, a zarazem pokazuje, iż zawodnicy zagraniczni dobrze zainwestowali w sprzęt przed sezonem.

Szansa na rekompensatę zawodnicy mieli już 17 maja, gdy to rozgrywana była zaległa, pierwsza kolejka Ekstraligi. Do Rzeszowa przyjechał zespół Fogo Unii Leszno. W składzie meczu doszło do ciekawej zmiany. Na pozycje krajowego seniora wskoczył Karol Baran. Zawodnik ten miał z Rzeszowem podpisany kontrakt warszawski, lecz przez sezonem było jasno powiedziane, że nie ma czego szukać w składzie Stali. Tym bardziej, iż poprzedni sezon spędził w drugiej lidze. Jednak życie przyniosło coś innego. Cała żużlowa polska z jakąś sympatią życzyła wszystkiego dobrego Baranowi, a jego forma była jak zakłady sportowe. W swoim pierwszym meczu zdobył 5 punktów co było wynikiem średnim, jednak dającym nadzieję na kolejne mecze. Po zaciętym meczu, Rzeszów niestety uległ u siebie Fogo Unii Leszno 42-48.

24 maja Stal zmierzyła się na wyjeździe z Grudziądzem. Wyrównany poziom zawodów przełożył się również na wynik. Ostatecznie Stal przegrała 45-44, a problemem byli znów krajowi jeźdźcy. Warto wspomnieć, iż w meczu tym szansa otrzymał Łukasz Sówka, jednak jego dyspozycja była daleka od oczekiwanej.

Ostatnie ligowe punkt na chwilę obecną Żurawie zdobyły 31 maja po zwycięstwie nad Unią Tarnów, gromadząc na swoim ligowym koncie łącznie zaledwie 4 punkty. Dwa wyjazdowe spotkania, które rozegrali żużlowcy z Rzeszowa nie przyniosły ligowych punktów.

U progu przerwy wakacyjnej trzeba stanąć w prawdzie i powiedzieć szczerze, że klub z Rzeszowa musi spiąć się na wyżyny swoich możliwości, aby powalczyć o utrzymanie się w Ekstralidze. O to utrzymanie wprawdzie będzie bardzo ciężko, lecz żużlowcy i działacze muszą zrobić co tylko jest w ich mocy, aby osiągnąć ten cel!