21
So, Paź

Fot. Kamil Bać

Moto

2. Rajd Rzeszowiak został przywitany piękną pogodą i tak też się zakończył. Park Serwisowy był zlokalizowany na terenie Rynku w Boguchwale co było dużym udogodnieniem dla zawodników i ich zespołów ze względu na bliskość zaplecza typu toalety, kawiarenka itp.

W rajdzie wystartowało 41 załóg rajdowych w tym 18 w cyklu Historycznego Rajdowego Pucharu Polski. W tej grupie można było zobaczyć perełki z dawnego rajdowego świata jak Lancia Delta HF Integrale, Audi Quattro, Lancia Fulvia Coupe, oraz historyczne rajdówki z bloku wschodniego; Łada 2107 VFTS, Fiaty 126p, Fiat 125p, oraz Polonezy 2000 Rally.

Jednym z tych polonezów w barwach Walter Wolf grupy IV (lata siedemdziesiąte Walter Wolf to zespół Formuły 1) wystartowała załoga Hoffman / Barłoga, zawodnicy Automobilklubu Rzeszowskiego.

Paweł Hoffman: W rajdzie wystartowałem z pewnymi obawami bo ostatni rok obfitował nieukończonymi zawodami, jednak tym razem wszystko zagrało. Przede wszystkim auto spisywało się na medal pod względem technicznym. Charakter jazdy miałem spokojny i wyważony, a po za urwanym prawym lusterkiem na końcówce pierwszego OS-u Niechobrz i lekko uszkodzonej feldze w Szkodnej nie było żadnych przygód. Pomimo że mieliśmy pełne zaplecze warsztatowe Berner to korzystaliśmy jedynie z ciśnieniomierza i miernika temperatury opon. Do trudniejszych elementów zmagań należała ciasna szykana w Niechobrzu, gdzie we znaki dawał się brak wspomagania kierownicy co wpłynęło na przesunięcie opon i punkty karne. Za to OS Szkodna był w niektórych partiach bardzo szybki i szybkie były dwie postawione szykany. Generalnie jestem bardzo zadowolony z 5 –go miejsca w generalce HRPP i super współpracy z Marcinem.

Marcin Barłoga: to już kolejna edycja Rzeszowiaka w której zasiadam na prawym fotelu Poloneza. Odcinki specjalne tegorocznego rajdu okazały się bardzo wymagające, auto dzielnie znosiło ich trud, a współpraca załogi układała się bardzo dobrze. To wszystko zaowocowało dobrym miejscem na koniec imprezy. Po całodniowych zmaganiach w HRPP byliśmy najszybsi wśród załóg startujących autami Polskiej produkcji a nasz FSO Polonez okazał się najstarszym Polskim autem na mecie rajdu. Za te nasze wspólne
sukcesy udekorowani zostaliśmy pucharami ufundowanymi odpowiednio przez Classic Auto i Automobilistę; było to dla nas miłe zaskoczenie na koniec rajdu. Cieszę się, że Polskie rajdy ewaluują, że powstają takie inicjatywy jak HRPP. Jest dużo hobbystów, którzy chcą czasem przewietrzyć swoje klasyki, na Rzeszowiaku mieliśmy tego potwierdzenie. Mam nadzieję, że w przyszłości pomysł będzie kontynuowany a ja sam znów staną na starcie do podobnej imprezy

Fot. Kamil Bać

rajd1rajd2rajd3rajd4