20
N, sierpnia

Z życia wzięte

Jak to się dzieje, że jedni ludzie żyją w szczęśliwych i trwałych związkach, inni zaś drą się w nich jak przysłowiowy pies z kotem? Jedni wciąż kogoś poznają, kończąc jedną znajomość i wchodząc od razu w następną, inni zaś narzekają na "posuchę" - brak możliwości poznawania kogokolwiek? Niejedna dziedzina nauki miałaby na ten temat sporo do powiedzenia...

Badania naukowe i tezy psychologiczne udowadniają, że sukces związku opiera się na zasadzie homogamii - podobieństwa, a nie przeciwieństw. Co ważne, nie zawsze sprawdza się zasada komplementarności, czyli uzupełniania się "dwóch połówek". Prof. Bogdan Wojciszke, pracujący na co dzień w kilku Instytutach Psychologii uważa, że miernikiem satysfakcji w związku jest, szeroko rozumiane, poczucie intymności. Pytani o kryteria doboru stałego partnera, najczęściej odpowiadamy: wzajemna miłość i fascynacja, dalej - niezawodność, dojrzałość, równowaga emocjonalna. "Różnice mogą być fascynujące, ale mogą nie wytrzymać próby czasu. To podobieństwa są fundamentem trwałych, satysfakcjonujących związków." – uważa prowadzący biuro matrymonialne duet centrum. Opinie te podzielają psychologowie, coache i eksperci od komunikacji.

Badania również dowodzą, że co dziewiąty singiel nie znajdzie stałego partnera. Powód? Brak wzorów kobiecości i męskości wyniesionych z domu rodzinnego, brak akceptacji i miłości. Jeżeli w dzieciństwie czy w wieku dojrzałości nie otrzymaliśmy miłości, w dorosłym życiu możemy mieć trudności – nie będziemy potrafili jej dawać, ale i dojrzale, mądrze przyjmować.

Swoboda wyboru życiowego partnera czy partnerki jest zjawiskiej stosunkowo nowym i dziś wydaje się czymś zupełnie naturalnym. Fascynacja jako konieczny warunek małżeństwa jest znana tylko w społeczeństwach rozwiniętych ekonomicznie; jeszcze sto lat temu normą były małżeństwa aranżowane. Wśród mieszczaństwa i chłopstwa kryterium doboru partnera była jego wydajność w pracy, wśród magnaterii kryteria miały charakter polityczny, a wśród szlachty – ekonomiczny i koligacyjny.

I choć temat damsko-męski jest stary jak świat, nie udało się do dziś opracować recepty na udane partnerstwo. Algorytmy algorytmami, ale miłość to także szczypta intuicji czy przeznaczenia. Choć z pewnością w znalezieniu miłości może profesjonalizm. Przekonują o tym prowadzący na co dzień biura matrymonialne. Opinie wskazują, że wbrew stereotypowemu myśleniu, ich klientami nie są życiowi nieudacznicy.

Dla klientów najważniejszą sprawą jest zapewnienie bezpieczeństwa danych oraz zweryfikowanie informacji o potencjalnym kandydacie. Czy jest to możliwe? Jak najbardziej. Każdy klient musi nie tylko opowiedzieć pracownikowi biura o sobie, ale wylegitymować się oraz podpisać umowę, w której zobowiązuje się, iż wszystkie informacje podane w wywiadzie są zgodne z rzeczywistością. "W celu podwójnej weryfikacji sprawdzamy podane przez klienta informacje w innych źródłach, a jeżeli coś budzi nasz niepokój, prosimy klienta o stosowny dokument potwierdzający niepokojący nas fakt." – wyjaśnia pracownica jednego z biur matrymonialnych.

Nasuwa się pytanie: czy klientem takiej instytucji może być każdy, kto jest w stanie uiścić wymaganą opłatę? A co za tym idzie – czy biuro jest w stanie spełnić każdą, nawet najbardziej fantazyjną zachciankę klienta? Chciałoby się powiedzieć: płacę i wymagam. Pracownicy biur w tej kwestii wyrażają się dość ostrożnie: "Szanujemy oczekiwania każdego. Ale nie dla każdego jesteśmy". - I dodają: "Rzadko, choć zdarza się, że musimy odmówić współpracy. Zdarza się w przypadkach, gdy mamy przesłanki ku temy, by wywnioskować, że klient nie ma szczerych intencji lub kiedy jego oczekiwania nie są współmierne do tego, co sam sobą reprezentuje." Praktyka? Żonaty zainteresowany romansem? 60-latek poszukujący 24-letniej studentki? "Grzecznie dziękujemy za zainteresowanie naszymi usługami, ale odsyłamy do internetu." – uśmiecha się konsultantka warszawskiego centrum zapoznawczego. Etyka i zasady współżycia społecznego to podstawa pracy biur matrymonialnych.

By założyć biuro matrymonialne, nie trzeba ubiegać się o żadne pozwolenie czy licencję. Biznes jednak nie jest łatwy; na przestrzeni lat wiele tego typu działalności upadło. W najpopularniejszych wyszukiwarkach internetowych można znaleźć kilkadziesiąt adresów; znaczna część nie ma nawet swojej strony www, a pod podanym numerem telefonu odzywa się pani o miłym głosie: "tu automatyczna sekretarka numeru..." Próbując zostawić wiadomość, okazuje się, że skrzynka pocztowa jest już przepełniona. Często są to biura znajdujące się między przysłowiową kuchnią a przedpokojem; działalności prowadzone przez jedną osobę, której wydaje się, że to lekki, łatwy i przyjemny sposób na zarobek. Istnieje też kilka firm, które - choć opisują profil swojej działalności jako biuro matrymonialne - raczej koncentrują się na prowadzeniu serwisu z ofertami; w praktyce okazuje się, że nie różnią się niczym od typowych portali randkowych. Odrzucając je, zostaje tylko kilka wartych uwagi....