18
Pn, Lis

Tarnobrzeg

Policjanci z Tarnobrzega przerwali niebezpieczną jazdę 33-letniego kierowcy lancii. Mężczyzna nie chcąc poddać się kontroli drogowej zaczął uciekać, omal nie potrącając policjanta. Okazało, że był pijany. Ma też sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.

Wczoraj po godzinie 18, uwagę policjantów ruchu drogowego, którzy pełnili służbę na tarnobrzeskiej Wisłostradzie zwrócił kierujacy lancią. Samochód poruszał się z prędkością 155 km/h po drodze, gdzie było ograniczenie prędkości do 70 km/h. Kierowca nie reagował na sygnały nakazujące zatrzymanie się, przyspieszył i zaczął uciekać ulicami Tarnobrzega. Wykonując niebezpieczne manewry kierowca stwarzał zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Funkcjonariusze podjęli pościg za pojazdem, jednak sygnały i komunikaty podawane z radiowozu nie skutkowały. Do pomocy policjantom ruszył jeszcze jeden radiowóz oraz dwa policyjne motocykle.

Policyjne pojazdy próbowały uniemożliwić dalszą szaleńczą jazdę blokując samochód. Wtedy kierowca lancii gwałtownie ruszył uderzając w radiowóz. Próbował też potrącić zatrzymującego go policjanta. Wtedy funkcjonariusz zdecydował o wykorzystaniu broni służbowej i oddał strzał w koło pojazdu. Kierowca mimo przestrzelonej opony uciekał dalej. Chwilę po tym został zatrzymany na jednej z osiedlowych uliczek.

Okazało się, że za kierownicą lancii siedział 33-letni mieszkaniec Rzeszowa. Policjanci zbadali jego stan trzeźwości. Był pijany. Badanie wykazało prawie 2 promile alkoholu w jego organizmie. Mężczyzna trafił do policyjnej izby zatrzymań.

Policjanci ustalili też, że 33-latek nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami. Do końca września tego roku ciąży na nim sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Po wytrzeźwieniu mężczyzna zostanie przesłuchany. Będzie odpowiadał przed sądem, m.in. za czynną napaść na funkcjonariusza publicznego, jazdę w stanie nietrzeźwości, niezatrzymanie się do kontroli drogowej oraz spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Grozi mu za to nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

Policjanci wyjaśniają okoliczności tego zdarzenia.