26
Śr, Cze

Czy wiesz, że...

Wydawać by się mogło, że odmowa wejścia pasażera na pokład samolotu spowodowana może być wyłącznie jego przewinieniem – może on bowiem zachowywać się w sposób nieprawidłowy lub zagrażający bezpieczeństwu innych pasażerów, być pod wpływem środków odurzających czy napojów alkoholowych, jak również chcieć przewieźć ze sobą przedmioty uznane za nielegalne lub niedozwolone. Okazuje się jednakże, że to nie wszystkie przypadki, kiedy możemy nie zostać wpuszczeni do samolotu.

Jak informują nas przedstawiciele firmy DO NOTHING specjalizującej się w odszkodowaniach lotniczych; część klientów linii lotniczych nie zdaje sobie sprawy z istnienia zjawiska znanego powszechnie pod nazwą overbookingu.

Już tłumaczymy o co chodzi – przewoźnik doskonale wie jak dużym kosztem jest każdy przelot, bowiem konieczne jest pokrycie wydatków na paliwo, konserwację statku powietrznego, opłacenie obsługi i wydatków pochodnych. Z uwagi na ten fakt, stara się on wypełnić każdy samolot co do ostatniego miejsca, ponieważ każde wolne siedzenie oznacza stratę kilkudziesięciu lub nawet kilkuset złotych, co przy codziennych kursach może przełożyć się na zauważalne straty. Aby do tego nie dopuścić, linie lotnicze niejednokrotnie sprzedają więcej biletów niż jest dostępnych miejsc na pokładzie samolotu, aby zminimalizować ryzyko, że będzie on musiał lecieć setki czy tysiące kilometrów przy niepełnym obłożeniu. Niemniej jednak, zdarzają się sytuacje, że wszyscy klienci którzy wykupili bilety stawiają się o wyznaczonej porze na lot z przekonaniem, że już niedługo znajdą się w przestworzach bowiem mają wykupiony bilet, a więc gwarantowaną przepustkę na pokład. W takiej sytuacji personel musi jednak odmówić realizacji usługi kilku lub kilkunastu osobom, co wiązać się może ze znaczną zmianą planów i ewentualnymi szkodami po ich stronie.

Jeżeli i nas spotkała taka nieprzyjemna sytuacja, możemy natychmiast rozpocząć walkę o swoje prawa, jako że obowiązujące prawo gwarantuje nam możliwość ubiegania się o odpowiedniej wysokości zadośćuczynienie. O jakich sumach mówimy? Jeżeli odległość pomiędzy lotniskiem, na którym się znajdowaliśmy a miejscem docelowym nie przekraczała 1500 kilometrów, możemy otrzymać 250 euro, a więc nawet 1000 złotych za każdego z pasażerów, którym odmówiono przelotu. Jeżeli kurs mieścił się w granicy od 1500 do 3500 kilometrów, przewoźnik wypłacić nam powinien sumę 400 euro. Loty międzykontynentalne na odległości przekraczające 3500 kilometrów objęte są odszkodowaniem o wysokości 600 euro. Co prawda, może ono nie pokryć wszystkich strat jakie ponieśliśmy z uwagi na niemożność odbycia lotu, jednakże przyznać należy, że równowartość ponad 2400 złotych potrafi nieco osłodzić gorycz odmowy.

Pamiętajmy także, że nabywając bilet zawieramy z przewoźnikiem umowę na realizację usługi, a kiedy nie zostanie ona nam wyświadczona, mamy pełne prawo złożyć reklamację i domagać się rekompensaty. Gwarantują nam taką możliwość obowiązujące na terenie całej Unii Europejskiej przepisy przyjęte przez Parlament Europejski. Sama procedura wnioskowania o odszkodowanie również nie należy do nadmiernie skomplikowanych, a więc warto z niej skorzystać, aby odzyskać choć część wydanych na bilet i bagaż pieniędzy.